Kategorie: Kilka słów o sterylizacji

Mnożyć trzeba dobro, nie koty, czyli słów kilka o sterylizacji.

DSC_0535

Małe kotki są fajne. Nieporadne, puszyste, mięciutkie, mają krótkie ogonki, szerokie łapki, okrągłe uszka… Do tego potrafią nieźle nabroić, ale kto by się gniewał na wielkookiego, małego tygrysa…? Trzeba jednak myśleć o tym, jaka czeka je przyszłość. Dla ilu kociaków uda się znaleźć domy? Ile z tych domów będzie takich super i na zawsze?

Ile jednak takich miotów możemy wydać? Dla ilu znaleźć dom? PO CO pozwalać na rozmnażanie, jeśli tyle miauczących maluchów dookoła już czeka na domy?

kociakKociaki urodzone na wolności, w piwnicy, pod krzakiem, w opuszczonych domach są narażone na wiele niebezpieczeństw. Może je zaatakować inny zwierzak, mogą zachorować, a dla takiego malucha każdy wirus czy bakteria może być śmiertelna. Robią się coraz słabsze, zatykają im się nosy, zaklejają oczy, przestają jeść, a w końcu umierają na oczach swojej matki… To zdjęcie po lewej przedstawia właśnie kociaka, któremu już nie można było pomóc…

Jeśli uda im się podrosnąć i zaczynają wychodzić z kryjówki, to też jeszcze nie sukces. Ulice pełne samochodów, zwierząt, ludzi… Tak, ludzie też stanowią zagrożenie… Ktoś weźmie kociaka “do zabawy” i wolimy nawet nie pisać, co może do głowy przyjść… Najistotniejsze jest to, że mogą takich “rozrywek” nie przeżyć.

W akcji sterylizacyjnej nie chodzi też o same maluchy. Kotki, które dwa razy do roku rodzą młode mają coraz bardziej wyniszczone organizmy, a co za tym idzie, młode mogą się rodzić z wadami, mogą mieć jeszcze mniejsze szanse na przeżycie. W końcu kolejnego porodu kotka może też nie przeżyć…

Co z kocurami? Niewykastrowany kocur wciąż czuje potrzebę podtrzymania gatunku i walki o terytorium. Jeśli widzimy wolno żyjącego kocura, to zwykle ma bliznę, naderwane ucho, czy powiekę. Takie męskie, kocie trofea… Kocury są też jednym z powodów, przez które wolno żyjące mruczki są nielubiane. Wszystko przez okresy rui, podczas których trzeba miauczeć śpiewnie pod oknami, drzeć się podczas walk z innymi kocurami czy oznaczać teren, a to jest nieznośne dla ludzkiego nosa. Wykastrowany kocur jest o wiele cichszy i przede wszystkim nie wydziela już tego dokuczliwego zapachu. Wielu ludzi sądzi, że kocur staje się niezaradny, że nie radzi sobie potem na wolności, to jednak nie jest prawda i z powodzeniem dalej może tworzyć zgrane stado z wysterylizowanymi kotkami w miejscu dawnego bytowania.

Co zrobić jednak, kiedy maluchy już są, albo zaraz będą?

Jeśli widzisz ciężarną kotkę – możesz skonsultować z weterynarzem wykonanie sterylizacji aborcyjnej. Przy wysokiej ciąży może być to niemożliwe. Innym wyjściem jest uśpienie ślepego miotu. Jest na to czas do około tygodnia od narodzin. Oba te rozwiązania dla niektórych osób są nie do przyjęcia, wiemy o tym, informujemy jednak, że są takie możliwości.

Możesz też zapewnić kotce i kociętom dach nad głową przez pierwsze tygodnie życia młodych (nie musisz zabierać do domu, może to być komórka, czy piwnica, gdzie będą mieli posłanie), potem poszukać maluchom domów, a matkę wysterylizować, kiedy weterynarz uzna to za bezpieczne.

Dopóki taki samodzielny kociak jest mały – można szukać mu opiekunów. Jeśli maluchy są w jakimś domu tymczasowym – super, jest więcej czasu, bo zwierzaki się udomawiają, nie poznają wolności, raczej z powodzeniem się zaadaptują, chociaż mogą nie być przytulaśnymi,  miziastymi kiciusiami.

Po raz kolejny jednak pytamy – ile takich miotów możemy “wychować” i znaleźć dobre domy?

Pomoc kotkom w połączeniu ze sterylizacją? TAK! Jednak świadomemu pozwalaniu na kolejne mioty mówimy stanowczo NIE!